Przemysław Pinczak

Algorytm Ozyrysa

Posted by in Opowiadania, s/f

Wielokolorowy glitch przestrzelił nocne niebo. Poziome błyskawice cyfrowego zakłócenia pojawiły się w oknach starych kamienic, a krople deszczu zamieniły się w piksele, przez które, jak przez dziurkę od klucza, dało się dostrzec prawdziwe oblicze miasta. Mark oparł się o żeliwny kontener na śmieci. Starał się uspokoić i złapać oddech. Gdzieś w oddali wybrzmiewały syreny policyjne, a w powietrzu czuć było zapach dymu i spalenizny. Czuł się okropnie – jakby obudził się po trzydniowej libacji amfetaminowej. Dotknął tyłu głowy, starając się rozdzielić włosy posklejane lepką cieczą, i z przerażeniem odkrył, że krwawi. – Pomocy – ledwo wydusił z siebie i szybko wydał mentalne… [Czytaj więcej…]

0

Wojna światów. Alternatywna historia Brunona K

Posted by in Opowiadania, s/f

Każda nieprzeczytana książka tworzy jednego psychopatę Cytat z pewnej nigdy niewydanej powieści Poznałem go na studiach, gdzieś na początku drugiego roku. Tak się akurat złożyło, że obaj zapisaliśmy się na ten sam fakultet dotyczący literatury Kurta Vonneguta, i na pierwszych zajęciach, zupełnie przypadkowo, usiedliśmy obok siebie. Wtedy jeszcze nie nosił tej swojej słynnej krzaczastej brody, będącej, jak sam to określił: hołdem złożonym rosyjskim anarchistom z XIX wieku. Był zwykłym młodzieńcem owładniętym rządzą pisania, ubranym w kraciastą koszulę flanelową i wytarte spodnie sztruksowe, a na głowie miał burzę chyba nigdy nieczesanych włosów. Na uczelni działała wtedy… [Czytaj więcej…]

0

Maszynopis z opisem końca świata

Posted by in Opowiadania, postapokalipsa, s/f

Opowiadanie, które zdobyło II miejsce w Efantastycznym konkursie literackim. Wypadkowa wielu moich literackich zboczeń osadzonych w tak umiłowanym przeze mnie, postapokaliptycznym tle. Prawdziwa apokalipsa; ostateczny kres naszej cywilizacji nastąpi w tym momencie, w którym upadnie ostatnia biblioteka i spłonie ostatnia książka. Atomowe wybuchy będą wyłącznie preludium tego nadchodzącego końca…      Wiesz moja droga, największy ze wszystkich labiryntów, nie został w żaden sposób wzniesiony, nikt go nie zbudował, nikt go nie stworzył, nie można go więc okiełznać, nie można pojąć, nie można go także zniszczyć. Nim został pomyślany, był już… [Czytaj więcej…]

0

Mechaniczny jabłecznik

Posted by in Opowiadania, postapokalipsa, s/f

Zawsze byłem w stanie bez problemu odróżnić prawdę od fałszu, nigdy nie pakowałem się w robotę opartą tylko na domysłach i nierealnych mrzonkach. Pieprzone legendy – więcej w nich kości i strachu niż pożytecznych gambli. Ale oczywiście Bob uważał inaczej! To dziwaczne urządzenie, które kupiliśmy na pustyni, zupełnie przewróciło mu w głowie. Ciało Boba znalazłem kilka metrów od ogniska, rozszarpane prawdopodobnie przez Nocnego Łowcę. Nie wierzycie? W takim razie co mogło wleźć do naszego najeżonego czujnikami obozu i poćwiartować mojego przyjaciela? Co było w stanie ominąć dwa wyszkolone psy oraz… [Czytaj więcej…]

1

Śmierć narratora

Posted by in eksperyment, Opowiadania, s/f

   Monochromatyczne olśnienie; zakłócona czarno-białą gradacją rzeczywistość; fala, której prędkość równa jest tylko prędkości światła; spięcie, niepożądane połączenie świadomości z boskim tranzystorem; szaleństwo, które oscyluje gdzieś między nerwem a układem scalonym z martwym wszechświatem symulakrów, memów, snów i myśli. Znów iskra pojawiająca się nad wszechobecną maszyną, której wsporniki, czujniki i wszelkie inne stalowe urządzenia peryferyjne niewiadomego pochodzenia, pełne kabli, lampek i igieł, zwisały nad jego nagim ciałem. Nieznośny błąd systemu, który wprawił w szaleństwo wszystkie diody znajdujące się na pokrytej kurzem, jedzeniem i potem konsolecie, zbudził go nagle z syntetycznego… [Czytaj więcej…]

0

Demon Laplace’a

Posted by in Opowiadania, s/f

Raport 41/08/01 Spirala Archimedesa. Południe. Słońce, nachalnie wdzierające się do pokoju, drażni moje zmęczone oczy. Językiem nawilżam wysuszone usta, ostrożnie odgryzam fragment martwej skóry i połykam niewypowiedziane nigdy słowa. Opuszki moich palców są tłuste, jakby pokrywała je lepka warstwa złożona z połączeń między kodem źródłowym a moimi myślami; jakby słowa bezdźwięczne, ukryły się pomiędzy liniami papilarnymi, aby zgnić tam w zapomnieniu. To entropia wyrazów i zachodzących między nimi zjawisk logicznych, gramatyka rozkładającego się sensu, który staje się bełkotem. Wszystko to umiera teraz na mojej dłoni tak, jak i ja konał… [Czytaj więcej…]

0

Fatal error: Allowed memory size of 134217728 bytes exhausted (tried to allocate 209 bytes) in /profiles/p/pi/pin/pinczak/pinczak.cba.pl/wp-content/plugins/wp-statistics/vendor/browscap/browscap-php/src/phpbrowscap/Browscap.php on line 794