Dlaczego nie lubimy filmów 3D?

Posted by in Blog, film

I dlaczego nie mamy racji!?

Słyszę to wielokrotnie, i zawsze mnie skręca, gdy ktoś znów wypowiada te słowa: „Ja nie lubię kina 3D”, albo: „cały ten efekt 3D jest naciągany”, czy też: „Unikam kina 3D, bo jest przereklamowane, a poza tym to bolą mnie po tym oczy”. I co tu zrobić, kiedy co druga osoba upiera się przy swojej raz wyrobionej opinii dotyczącej kina 3D? Jak tu wyjaśnić, że się z taką osobą nie zgadzam, ale jednocześnie całkowicie ją rozumiem! Paradoks? Spokojnie, już tłumaczę. Kino 3D jest według mnie fantastyczną technologią, która została jednak fatalnie zaimplementowana w naszych kinach, i która sama sobie podstawiła nogę przez działania producentów filmowych, których nie stać na zrobienie porządnego filmu w 3D, a wersje 3D chcą mieć, stąd też powstaje mnóstwo filmów z byle jakim efektem 3D.

Trójwymiarowe kino cierpli na kilka problemów, które chciałbym wam tutaj przedstawić, abyście zrozumieli, dlaczego osoby narzekające na efekt 3D w kinie mają rację, ale zupełnie nie mają racji mówiąc, że kino 3D jest złe.

Znajomość poniższych problemów pozwoli wam uniknąć efektu kiepskiego 3D, które niestety dominuje w 90% kinowych produkcji.

1. Prawdziwe 3D kontra dorabiane 3D. Może niektórych z was to zaskoczy, ale zaledwie 10% obecnie powstających filmów jest kręconych w 3D, czyli dwoma kamerami, lub przy pomocy pojedynczej kamery stereoskopowej. Powód jest prozaiczny – koszta produkcji i postprodukcji. 3D to tak naprawdę dwa równoległe filmy kręcone z troszkę innej perspektywy (delikatnie przesunięcie jednego obrazu względem drugiego. Jeden obraz przeznaczony jest dla prawego oka, a drugi dla lewego). Oznacza to, że jeśli robimy film najeżony efektami specjalnymi, to trzeba te efekty specjalne wykonać dwa razy (no, może nie wykonać, ale wyrenderować już tak). Obraz trzeba synchronizować i pilnować synchronizacji, potrzeba też potężnych komputerów, które poradzą sobie z montażem dwóch materiałów jednocześnie, i nawet, jeśli program automatycznie tnie dwie zsynchronizowane ścieżki obrazu, to twa to dłużej, bo komputer męczy się tak jakby z dwoma filmami jednocześnie. Na prawdziwe 3D mogą więc pozwolić sobie tylko producenci dysponujący największymi budżetami, więc prawdziwe 3D mamy tylko w superprodukcjach (chociaż zdarzają się też wyjątki). Ile takich superprodukcji jest w ciągu roku? Pięć? Dziesięć? A co z resztą? Do pozostałych filmów dodaje się efekt 3D przy pomocy specjalnych wtyczek. Te filmy są kręcone płasko i dopiero w komputerze dodaje się do nich głębię. Taka głębia nigdy nie będzie tak dobra, jak prawdziwa. Wszystko tutaj zależy od umiejętności osoby, która dodaje efekt 3D i od zaawansowania algorytmu. Łatwo więc wyobrazić sobie sytuację, w której głębia jest zwyczajnie spartolona. I właśnie taka spartolona głębia pojawiająca się w filmach, do których 3D zostało dodane, jest źródłem wszelkich bólów oczu i głowy. Z filmami animowanymi jest troszkę łatwiej, bo artyści pracują już na obiektach 3D, więc jakość efektu zależy tutaj tylko od jakości użytego algorytmu.Meduza-TITAN-dual-lens-3D-camera

Podsumowanie: unikaj filmów 3D, które nie były kręcone w 3D, czyli około 90% produkcji. Im większy hit z większym budżetem, tym większa szansa, że był kręcony w 3D. Małe filmy zwykle mają dorabiane 3D. Unikaj ich.

2. Kinowa technologia wyświetlania obrazu 3D. Sprawa jest prosta. 99% polskich kin w roku 2014 używa jednej i tej samej technologi wyświetlania obrazu 3D. To taka technologiczna proteza, bo ta właściwa technologia jest zbyt droga. Każdy z nas ją zna. Wszystkie multipleksy mają te same ciężkie okulary, które później trzeba oddawać. Film jest jakby mniej ostry od zwykłego filmu, i wyraźnie ciemniejszy. Dzieje się tak dlatego, że kina wyświetlają film z jednego projektora, a jak już wiecie, film 3D to w zasadzie dwa filmy, z których każdy wpada osobno do jednego i drugiego oka. Projektor musi więc w jednym czasie rzucić na ekran dwie klatki jednocześnie, a okulary muszą je rozdzielić. Nic więc dziwnego, że w tym procesie następuje strata jakości i jasności obrazu! Niestety, ale technologia ta jest tańsza, od prawdziwego 3D, dlatego jest powszechnie stosowana we wszystkich kinach. Alternatywą dla niej jest Real 3D – w takich kinach mamy dwa projektory ustawione pod różnym kątem, które rzucają jednocześnie obraz na ekran dodatkowo powleczony srebrem. Widz otrzymuje tanie okulary jednorazowe, które są prawie przeźroczyste, dzięki czemu nie czuje się tak, jakby oglądał film w ciężkich okularach przeciwsłonecznych. Obraz jest ostry jak żyleta i jasny. Efekt 3D oczywiście fantastyczny. Niestety, na obecną chwile w naszym kraju istnieje chyba jedynie 5 kin, które dysponują tą technologią, i co zaskakujące, wszystkie znajdują się w województwie Wielkopolskim. Ja wiem jedynie o kinie Rialto w Poznaniu. Mam jednak nadzieję, że z czasem sytuacja się zmieni i kin dysponujących technologią real 3D zacznie przybywać.

Podsumowanie: zobacz film 3D w kinie, które dysponuje technologią Real 3D. Po czym poznać takie kino? Ekran jest srebrny, a okulary jednorazowe i po seansie możesz zabrać je ze sobą do domu lub wyrzucić.

3. Napisy filmowe. Tak, to wbrew pozorom poważny problem. Gdy oglądasz film z efektem głębi, i gdy efekt głębi jest jest mocny, a ty nagle musisz przeczytać napis ze ścieżki dialogowej, to męczysz w ten sposób wzrok. Zmuszasz go do częstej i szybkiej zmiany ostrości. Już i tak zaleca się, aby w filmach 3D następujące po sobie sceny nie zmieniały poziomu głębi zbyt drastycznie, bo to męczy oczy (mam nadzieję, że reżyserzy i montażyści biorą to pod uwagę). A napisy? Ktoś o nich pomyślał? Zwykle są na pierwszym planie i musisz wysilać mięśnie oka, aby je dojrzeć. I nawet jeśli znasz perfekcyjnie angielski, i nie musisz czytać napisów, to i tak ścieżka dialogowa wyświetlana na pierwszym planie jest irytująca. Raczej w żadnym polskim kinie nie znajdziesz seansów, w których ścieżka dialogowa z napisami będzie wyłączona, więc masz dwie możliwości: albo loty samolotem do kina w Londynie, albo filmy z pełnym, polskim dubbingiem.

Podsumowanie: napisy męczą wzrok, a jak ich nie czytasz, to irytują, więc wybieraj pełen dubbing.

4. Nieprzewidywalne problemy techniczne. Znane są przypadki, w których ktoś coś źle ustawił przy rzutniku i ścieżka z obrazem, która miała trafić do prawego oka, trafia do lewego. Nie jest to częsta sytuacja, ale pomaga założenie okularów do góry nogami. Niestety, ale niektórzy kinooperatorzy puszczają film i idą na kawę, więc widzowie muszą oglądać bubla. Na szczęście problemy te są coraz rzadsze. Problemów może być więcej, ale tutaj nie jesteśmy w stanie niczego przewidzieć. Można powiedzieć, że przy premierze filmu jest większa szansa, że kinooperator zweryfikuje i kilka razy sprawdzi, czy wszystko działa prawidłowo. Poza tym polecam wybierać się do sprawdzonych kin.3d-Audience

5. Cywilizacyjne problemy ze wzrokiem. Ciągłe wpatrywanie się w monitory komputerów psuje wzrok. Dzieje się tak dlatego, że przez większość czasu mamy źrenice ustawione na jedną długość – na odległość od naszych oczy do monitora. W oczach też są mięśnie, które trzeba ćwiczyć, warto więc co jakiś czas przerwać pracę przy komputerze, aby popatrzeć gdzieś w dal. Doskonale sprawdza się jazda na rowerze, podczas której musisz patrzeć w dal przez cały czas i często bardzo szybko „przerzucać wzrok” na jakieś bliższe obiekty, jak przykładowo znaki drogowe. Krótko mówiąc, rozleniwiamy sobie wzrok przy komputerze, a potem idziemy do kina 3D, gdzie nasze oczy muszą nadążyć za szybką akcją i ciągłymi przeskokami w sceny o różnej głębi. Można śmiało zaryzykować tezę, że co najmniej połowa naszej cywilizacji właśnie z tego powodu na filmie 3D będzie się męczyć.

Podsumowanie: Dbaj o wzrok. Nie siedź tyle przy komputerze. Wyjdź od czasu do czasu na rower.

6. Czasem film jest po prostu słaby. Kolejny problem, którego nie unikniesz. Pamiętaj jednak, aby nie oceniać efektu 3D po jakości filmu. Dobrym przykładem jest tutaj 1920 Bitwa Warszawska 3D, Jerzego Hoffmana. Sławomir Idziak, który był operatorem przy tym filmie, odwalił kawał znakomitej roboty i udowodnił, że całkowicie opanował tę nową i niezwykle skomplikowaną technologię. Oczywiście nie powinno to nikogo dziwić. Polscy operatorzy zawsze byli w czołówce światowej, a Idziak to najwyższa liga. Niestety jednak film był bardzo słaby, a ogólne narzekanie na film całkiem niesprawiedliwie dotknęło także samego efektu 3D, który większość widzów i tak oceniła oglądając film w multipleksach…

To by było chyba wszystko. Jak sami teraz widzicie, aby na prawdę ujrzeć efekt 3D w kinie trzeba się nieźle namęczyć. Nim jednak nie obejrzysz dobrego filmu 3D, kręconego w 3D i wyświetlanego w kinie dysponującym technologią Real 3D, a nie tanią multipleksową protezą, lepiej nie wypowiadaj się na temat kina 3D, bo możesz nie mieć zwyczajnie racji.

Krótko mówiąc: kino 3D jest świetne. Szkoda, że praktycznie we wszystkich kinach dominuje jarmarczne, podrobione 3D.